Sylwester pod dachem i z biletem — Malbork żegna rok po włosku (i z kalkulatorem w dłoni).
Kto marzył o miejskiej zabawie sylwestrowej pod gołym niebem na Placu Jagiellończyka, ten... może spokojnie schować czapkę i rękawiczki. W tym roku Malbork ponownie powita Nowy Rok nie ?pod chmurką?, lecz w Przyziemiu Karwanu ? w kameralnym gronie, za 110 zł od osoby. Na scenie wystąpi Stefano Terrazzino, który ? o ironio ? w sąsiednich miejscowościach bawił publiczność za darmo.
Wygląda na to, że miejska zabawa sylwestrowa pod gołym niebem w Malborku na dobre przeszła do historii. Włodarze miasta i Malborskie Centrum Kultury i Edukacji uznali, że zabawa na Placu Jagiellończyka to już przeżytek — i jak twierdzą, „coraz mniej chętnych”. W zamian proponują więc imprezę zamkniętą w klimatycznym Przyziemiu Karwanu – „tańszą i bezpieczniejszą”.
Tym razem na scenie pojawi się Stefano Terrazzino — tancerz, wokalista i ulubieniec publiczności, który, jak przypominają organizatorzy, przeniesie uczestników wprost do „słonecznej Italii pełnej muzyki, tańca i radości życia”. Brzmi wspaniale, choć trzeba dodać, że ten sam artysta w Nowym Stawie i Miłoradzu występował w tym i ubiegłym roku… za darmo, w ramach obchodów Dnia Kobiet.
W Malborku jednak — jak wiadomo — kultura kosztuje. Bilety w cenie 110 zł można już nabywać w kasach MCKiE (Szkoła Łacińska, Szpital Jerozolimski). W cenie: koncert, symboliczna lampka szampana i pokaz laserowy o północy.
Organizatorzy zapewniają, że atmosfera będzie magiczna, choć liczba miejsc — ograniczona. Dlatego, jeśli ktoś planuje pożegnać rok 2025 przy dźwiękach włoskich rytmów, lepiej się spieszyć, zanim Przyziemie zamieni się w „pełne”.
Przypomnijmy, że rok temu również nie było miejskiego sylwestra na świeżym powietrzu, co wówczas wywołało w mediach społecznościowych małą burzę. Mieszkańcy nie kryli rozczarowania, a niektórzy radni pytali wprost: dlaczego Malbork rezygnuje z tradycji wspólnego świętowania na Placu Jagiellończyka? Odpowiedź była prosta – bo taniej, bezpieczniej i bardziej kameralnie.
I tak oto miejski sylwester z imprezy dla wszystkich staje się wydarzeniem dla wybranych – tych, którzy zdążą kupić bilet. A reszta? Cóż, jak co roku – może pooglądać pokaz laserowy z daleka… i symbolicznie wznieść toast przed telewizorem.
Czy tak już będzie na stałe? Czy malborskie świętowanie zamknie się w czterech ścianach Przyziemia Karwanu? Tego nie wiadomo. Pewne jest jedno: kto chce się dobrze bawić, niech przygotuje portfel i włoską duszę.
WiadomościZobacz więcej

Imprezka dla wybranych osob i gosci na krzywy ryjek za ktora zapłacą wszyscy mieszkańcy. Jaki jest koszt wynajmu karwanu? Koncertu arysty? Hoteli? Dekoracji? Szampana? Druku plakatów biletów? Nagłośnienia i obsługi? Swoją drogą jak juz miasto wydaje te pieniądze to taki włoski koncert w plenerze na pewno ściągnąłby mnóstwo ludzi w centrum? Szkoda ze znowu płacimy z naszych podatków ogromne pieniądze a skorzysta tylko z 200 osob z 35 tysięcy mieszkańców.
To dorzućcie miastu i tak zarabiacie na reklamach. To co wam szkodzi zrobić sylwestra z reklamą. Może nikt nie będzie narzekał.
Malborskie bonza znowu zrobiły sobie imprezę dla motłochu nic.................
Za to w gminie będzie sie działo.
Za to w gminie będzie sie działo.